W świecie zarządzania mamy dwa podejścia do pracownika. Pierwsze mówi: „Ludzie pracują tylko dlatego, że muszą. Trzeba ich pilnować, bo inaczej zaczną rozważać karierę profesjonalnego scrollera Instagrama”. To podejście nazwano Teorią X (McGregor, 1960).
Drugie podejście – zdecydowanie sympatyczniejsze – to Teoria Y. Zakłada, że ludzie chcą pracować, lubią mieć wpływ i nie trzeba ich prowadzić za rękę jak ucznia pierwszej klasy do sali gimnastycznej. I, co ciekawe, to właśnie ta druga wizja bardziej odpowiada rzeczywistości. Badania psychologów pokazują, że większość z nas ma w sobie naturalną potrzebę wpływu i sensu (Ryan & Deci, 2000). Innymi słowy – wolimy działać, niż tylko narzekać na kanapie.
No dobrze, ale kto to wszystko spina w całość? Ano lider – taki człowiek, który wpadł na pomysł i zamiast zostawić go w szufladzie, postanowił przekuć go w rzeczywistość. Stanisław Mika (1987) elegancko definiuje przywództwo jako umiejętność tworzenia wizji i zarażania nią innych. W praktyce oznacza to: lider musi mówić tak, żeby inni chcieli słuchać.
Jak to działa? Lider z wizją najpierw obwieszcza swoje marzenia każdemu, kto się napatoczy – sąsiadowi, znajomemu z pracy, a nawet pani w warzywniaku. Potem organizuje piknik, ognisko albo wspólne sprzątanie podwórka. (Tak, nawet zbieranie petów może być początkiem społecznej rewolucji).
Gdy zbierze się już grupka chętnych, zaczyna się magia planowania. Badania z zakresu zarządzania pokazują, że ludzie chętniej angażują się, jeśli widzą sens i strukturę działania (Kotter, 1996). Dlatego lider nie tylko roztacza wizję świetlanej przyszłości, ale też podaje harmonogram, dzieli zadania i od czasu do czasu dorzuci jakiś termin – tak, żeby grupa czuła, że zmierza w stronę sukcesu, a nie w stronę niekończącej się dyskusji na Messengerze.
Ale uwaga: każda zmiana rodzi opór. Ludzie zaczynają pytać: „A czy to się uda?”, „A po co to wszystko?” albo klasyczne: „A kto za to zapłaci?”. Rolą lidera jest wtedy cierpliwie odpowiadać, słuchać i pokazywać, że nawet największa rewolucja zaczyna się od małych kroków. Psychologia społeczna podpowiada, że to właśnie autentyczność i zaufanie sprawiają, że inni chcą iść za liderem (Mayer, Davis & Schoorman, 1995).
A co na końcu? Fajerwerki! Lider świętuje razem z zespołem. Bo nic tak nie cementuje grupy, jak wspólne cieszenie się sukcesem, najlepiej przy cieście, kawie albo czymś mocniejszym (ale tego ostatniego badania już nie potwierdzają). Ważne, żeby każdy poczuł się doceniony.
Podsumowując – bycie liderem to sztuka łączenia entuzjazmu, planu i cierpliwości. Trzeba mieć wizję, ale też poczucie humoru, bo jak mówią badania: lider, który potrafi żartować, budzi więcej zaufania i jest postrzegany jako bardziej ludzki (Cooper et al., 2018).
Więc jeśli masz pomysł – śmiało. Zrób z tego inicjatywę, zbierz ludzi i pamiętaj: nawet największe zmiany zaczynają się od sąsiedzkiego pikniku.